Czy on
do mnie wróci?
To pytanie słyszę najczęściej. Czasem pada, zanim ktoś zdąży usiąść. Więc najpierw szczera odpowiedź: czasem tak. Ludzie wracają. Ale rzadko to jest pytanie, które naprawdę boli.
Prognozuję, nie przepowiadam
Kiedy stawiam tarota, nie czytam przyszłości zapisanej raz na zawsze w gwiazdach. Tarot to zadrukowany karton. Pokazuje, dokąd zmierzasz z tym, co masz w sobie teraz. Zmień to, co w środku, a zmieni się też wynik.
Więc tak, karty mogą pokazać drzwi, które wciąż są uchylone. Mogą też pokazać, jak wracasz do tego samego pokoju, z którego przed chwilą uciekłaś.
Dlaczego chcesz, żeby wrócił?
To jest prawdziwe pytanie. Nie „czy wróci”, tylko „dlaczego tak bardzo tego chcę?”.
Bardzo często pod spodem nie ma miłości do tej osoby. Jest lęk. Przed samotnością. Przed zaczynaniem od nowa. Przed tym, że okażesz się niewystarczająca. Prawie każdy z nas był w dzieciństwie trochę niedokochany – i potem latami goni miłość za wszelką cenę, nawet od ludzi, którzy nie potrafią jej dać.
I bądźmy szczerzy: czerwone flagi widzimy zawsze. Ignorujemy je, bo coś nam to daje.
Ta sama historia, nowy odcinek
Widzę to w kółko. Ktoś odzyskuje byłego partnera – a trzy miesiące później jest ta sama kłótnia, ta sama cisza, ten sam ból. Bo nic się nie zmieniło. Ani w nim, ani w Tobie.
Związek, który wraca, choć żadne z was się nie zmieniło, to po prostu powtórka.
Związek, który wraca, choć żadne z was się nie zmieniło, to po prostu powtórka.
O zaklęciach miłosnych
W internecie znajdziesz ludzi, którzy sprzedają rytuały na „przywrócenie ukochanego”. Proszę, szkoda pieniędzy. Nic, co próbuje trzymać drugiego człowieka na siłę, nikogo nie uszczęśliwi – a już najmniej Ciebie. Prawdziwa zmiana zaczyna się po Twojej stronie stołu.
Więc… wróci?
Może. A jeśli wróci, chcę, żebyś była tą wersją siebie, która potrafi wybrać – zostać albo odejść – a nie tą, która błaga.
Czasem oni wracają. Częściej to Ty wracasz do siebie. To lepsze zakończenie.